Polska Hekatomba

Hekatomba na osi czasu

listopad 1939

Las Probostwo między Skarszewami a Więckowami – Zbrodnia pomorska

 

Data zbrodni:

  • początek listopada 1939 r.

 

Miejsce zbrodni:

  • las Probostwo przy bocznej, gruntowej drodze prowadzącej ze Skarszew do Więckowych.

 

Ofiary:

  • w lesie Probostwo Niemcy rozstrzelali ponad 100 osób. Zamordowany w tym miejscu został ks. Alfons Kwiatkowski ze Starych Polaszek, ale wśród rozstrzelanych przeważali rolnicy. Ginęły rodziny, m.in.: Augustyn i Maksymilian Czapiewscy (ojciec i syn), rolnicy z Kamierowskich Pieców, Jakub i Józef Lipscy (ojciec i syn), rolnicy z Szatarp, oraz inni rolnicy ze wspomnianych miejscowości, a także ze: Szczodrowa, Skrzydłowa, Wysina, Orla, z Nowej Karczmy, Starego Bukowca i Grabówka. Wielu z nich było członkami Polskiego Związku Zachodniego.

 

Sprawcy:

  • mózgiem operacji był Ernst Günther Modrow, w czasie okupacji starosta i kierownik powiatowej organizacji NSDAP w Kościerzynie. Modrow osobiście selekcjonował więźniów, dopisując przy nazwiskach krótkie „tak” lub „nie”, przy czym „tak” oznaczało śmierć. Ich eskortowaniem na miejsce zbrodni oraz rozstrzeliwaniami zajmowali się funkcjonariusze przybyłego w październiku 1939 r. do Kościerzyny pododdziału Einsatzkommando 16, grupy operacyjnej niemieckiej policji bezpieczeństwa, a także funkcjonariusze SS oraz miejscowi ochotnicy z Selbstschutzu.

 

Okoliczności zbrodni:

aresztowani w ramach Direkte Aktion (pol. akcji bezpośredniej) obywatele polscy z większości miejscowości powiatu kościerskiego byli gromadzeni w areszcie w Skarszewach lub przywożeni do niego tuż przed planowaną egzekucją. Z aresztu tego byli wywożeni ciężarówkami do miejsc straceń znajdujących się w okolicy Skarszew. Pobliskie lasy stały się największym w powiecie kościerskim miejscem zbrodniczego „odpolszczania” (Entpolonisierung) Pomorza. Świadkiem drugiej co do wielkości masowej zbrodni niemieckiej z 1939 r., oprócz położonego niedaleko lasu skarszewskiego, jest las Probostwo.

 

Warte odnotowania:

szczegóły dotyczące tej zbrodni opowiedział miejscowemu reporterowi Wincenty Stolz z Czarnocina, wsi położonej niedaleko lasu Probostwo. Często słyszał, jak jego nieżyjący już ojciec opowiadał, że „zaraz na początku wojny do lasu wjechał autobus i jeszcze ciężarówka. W sumie było w nich pewnie około 100 osób. Ojciec słyszał strzały w lesie. Myślał, że to polowanie. A tam zabijano Polaków… Pomagali miejscowi Niemcy, zasypując miejsce zbrodni. Potem, pod koniec wojny, Niemcy wykopali zwłoki i polali jakimś środkiem chemicznym, żeby zatrzeć ślady zbrodni. Po wojnie nieżyjący już mój brat Aleksy (miał wówczas 24 lata) brał udział w ekshumacji zwłok, lecz po zabitych zostały tylko nieliczne szczątki kości”. Masowe i zorganizowane zacieranie śladów zbrodni następujące wraz ze zbliżaniem się frontu w 1944 r. nosiło kryptonim Aktion 1005. Działania te uniemożliwiły identyfikację zwłok, a nawet podanie dokładnej liczby ofiar w większości miejsc, gdzie została dokonana zbrodnia pomorska.

 

Bibliografia:

Czarnocin. Zbrodnia ukryta pod lakonicznym napisem, https://tczew.naszemiasto.pl/czarnocin-zbrodnia-ukryta-pod-lakonicznym-napisem/ar/c1-6762937.

Schenk D., Albert Forster. Gdański namiestnik Hitlera, Gdańsk 2002.

Wardzyńska M., Był rok 1939. Operacja niemieckiej policji bezpieczeństwa w Polsce. Intelligenzaktion, Warszawa 2009.

 

Autor: Maciej Adamczyk

Wstecz